Emocjonalna strona punktów spustowych. Czy ból może sprzyjać terapii? Cz.1

W terapii manualnej nie ma złotych standardów. Nasze środowisko jest bardzo rozległe, a sposób pracy zależy od szkoleń, książek, nauczycieli – z którymi dany terapeuta się zapoznał. Niejednokrotnie teorie i tezy jednego z podejść terapeutycznych są całkowicie sprzeczne z drugim podejściem. Bardzo dużo podobieństw, pokrewnych przemyśleń i obserwacji – natomiast często fundamentalne różnice.

W niniejszym artykule rozważana będzie jedna z tych różnic – rola bólu towarzyszącemu terapii. Opisane będzie na podstawie terapii pacjentów z mięśniowo-powięziowymi punktami spustowymi (mpps). Odnośnie punktów spustowych również są różnice w nomenklaturze – dlatego w tym przypadku chciałbym byśmy rozpatrywali problematykę punktów spustowych z punktu widzenia klinicznego jako kompleksu: skrócone sarkomery, zaburzenie miejscowego krążenia, niedotlenienie w obrębie mpps, zaburzenia powięzi (zwężenienie śródmięsnej) oraz wszelkie implikacje jakie za sobą pociąga. Natomiast sam mpps traktujmy jako brak możliwości rozkurczenia sarkomeru ów. Co ważne – same mpps nie muszą być czynnikiem początkującym powstawanie owego kompleksu, a jedynie jednym z ogniw. Za teorię powstawania punktów spustowych przyjmuje się Zintegrowaną hipotezę punktów spustowych, która rozwinęła się z hipotezy kryzysu energetycznego. Krótko reasumując sarkomer jest w skurczu i nie może się rozkurczyć z kilku czynników m.in: Zbyt dużego uwalniania acetylocholiny (Ach), która prowadzi do zaburzenia czynności płytek nerwowo-mięśniowych. Nadmiar ACh wpływa na bramkowane napięciem kanały sodowe siateczki sarkoplazmatycznej i zwiększa stężenie wapnia wewnątrzkomórkowego, które powoduje utrzymujące się skurcze mięśni.[1]

Niedoboru ATP, które jest niezbędne rozkurczenia – bardziej naukowo- rozdzielenia mostków poprzecznych między aktyną i miozyną. Powyższy stan powoduje m.in. niedotlenienie okolicznych tkanek, zaburzenia przepływu krwi, uwalnianie się tzw. mediatorów bólu, które chemicznie drażnią nocyceptory, zaburzenia łącznotkankowe będą powodować pobudzanie mechanoreceptorów – w konsekwencji objawy charakterystyczne związane z punktami spustowymi.

 

Mięśniowo-powięziowe punkty spustowe

 

Natomiast aby zrozumieć terapię i główny temat artykułu trzeba zrozumieć mięśniowo-powięziowe punkty spustowe. Są to miejsca, w których brakuje energii – energii do prawidłowej pracy – ATP do rozkurczu. Mogą być to miejsca, które biomechanicznie będą w nieprzystosowany do swojej roli sposób przyjmować obciążania- eksploatowane. Mogą być to miejsca, które nie wykonywały czynności i jej rozpoczęcie spowodowało eksploatację zjakim sobie nie poradziły. Dosłownie będą to miejsca deficytów energetycznych, w których ciało, nie jest sobie w stanie w prawidłowy sposób poradzić z obciążeniem, a nasza psychika jest z tym bardzo związana.

Nasz charakter i emocje wpływają na naszą postawę, zachowania oraz sposób pouszania. Mowa tutaj o psychosomatyce, która w bardzo dużym stopniu przekłada się na powstawanie miejsc skłonnych do przeciążeń. Każda emocja i cechy naszej osobowości odzwierciedlają się w naszym ciele. Nie można stwierdzić, że dana emocja – będzie wywoływać określoną reakcję w narządzie ruchu u każdego człowieka. Jest to kwestia indywidualna i pomimo różnych wzorców nie można przypisać jednej emocji do konkretnego miejsca. (Chociaż zostały wyróżnione zawieszenia emocji, ale ten temat nie zostanie poruszony). Jest to dobry punkt, w którym dochodzimy do wniosku: tkanki gromadzą w sobie napięcia- emocje. Indywidualny schemat dla każdego – dana emocja będzie powodowała napinanie konkretnego miejsca (celowo nie zostało napisane mięśnia).

 

PRZYKŁAD:

 

Idziesz do pracy, gdzie ciąży na tobie odpowiedzialność za innych pracowników – na powyższą presję reagujesz uniesionymi barkami i napięciem m.in. w części mięśnia czworobocznego. Dodatkowo zwiększenie działalności współczulnej będzie prowadziło do skurczu naczyń krwionośnych – Mięśniowo-powięziowy punkt spustowy jest już tylko objawem.

Powstały punkt spustowy będzie powodował brak możliwości rozkurczenia i pogorszenie funkcji danego obszaru, stałe aferentne stymulowanie układu nerwowego. Spowoduje to wzmożenie pracy układu współczulnego, negatywnie wpływając na nastrój i brak możliwości rozluźnienia psychologicznego, co z kolei będzie napędzać spiralę od głównego problemu czyli presji. Natomiast teraz już mniejsza ilość bodźca stresowego będzie potrzebna do wywołania efektów somatycznych. Relacja między dolegliwościami bólowymi spowodowanymi mpps i problemami związanymi z presją w pracy zgodnie z zasadami warunkowania I typu zostaną sobie przypisane. Jak początkowo problem był psychosomatyczny – stał się również somatopsychologiczny – napięcie czworobocznego będzie wywoływało brak możliwości odejścia odczucia presji.

Właśnie dlatego prowadząc terapię możemy mówić, że uwalniamy napięcia gromadzone w tkankach oraz emocje. Nie będzie również kłamstwem stwierdzenie, że uwalniamy emocje zgromadzone w tkankach , gdyż są ściśle ze sobą powiązane. Mimo, że bezpośrednio tkanki nie gromadzą emocji, taki skrót myślowy dużo zmienia w postrzeganiu naszej pracy. Robimy dużo więcej niż rozluźniamy zwłókniały mięsień, który nie potrafi się rozkurczyć. Realnie wpływamy na nastrój czy stan psychologiczny naszych pacjentów. Zmienia to pogląd na terapię, gdzie nie powinna być to seria kolejno wykonanych rękoczynów, a świadoma praca z pacjentem.

 

Bibliografia

[1] Jan Dommerholt, Carel Bron, Jo Franssen – Myofascial Trigger Points: An Evidence- Informed Review